JESTEŚ TUTAJ: Strona główna > Aktualności

Aktualności

2013-10-28

SLOVIAN’SKY I PRZYJACIELE. Świetny koncert - szczytny cel

25 października w Auditorium Maximum PWSZ, miało miejsce niezwykłe wydarzenie - SLOVIAN'SKY zagrał dla PILSKIEGO HOSPICJUM. Na scenie pojawił się także zespół „KACHY" oraz Chór Akademicki PWSZ w Pile.
Okazją do zagrania tego niezwykłego koncertu, była także premiera płyty zespołu zatytułowanej „Pieśni na wczoraj".

Gdyby chcieć o koncercie pisać, to tylko w samych superlatywach. Zwłaszcza, że było to spore przedsięwzięcie logistyczne. Na scenie regularnie grało i śpiewało nawet kilkunastu muzyków, uzyskując niepowtarzalne brzmienie. Punktem kulminacyjny było wykonanie pieśni Szczerbiec z udziałem akademickiego chóru PWSZ.
No a szczytny cel?
Uczestnikom, którzy wsparli budowę hospicjum kwotą 100 zł. i więcej lider zespołu Sloviansky, Mirosław Nalepa, wręczył 10 płyt edycji specjalnej. W sumie uczestnicy koncertu przekazali na rzecz hospicjum sumę 2777 zł.
Całą resztę niech zilustrują zdjęcia autorstwa Anny Fons.

tekst: Marek Kulec


Nowa płyta zespołu  „Pieśni na wczoraj" - próbkę znajdziecie na stronie www.sloviansky.com

 


Recenzja płyty: Marek Kulec

Slovian'sky - nowa płyta!
„Pieśni na wczoraj", a tak naprawdę - na dzisiaj i jutro.

      Mam taką prywatną definicję muzyki folk: gdy dawniej, zimą kobiety zbierały się na darcie pierza i zaczynały śpiewać, to to był folk. Wszystko inne w muzyce, wszystko, co oderwane jest od naturalnego kontekstu jest inspiracją, jest przywołaniem. Inspiracje mogą być bardzo różne, ale nie miejsce tu na teoretyczne dywagacje. Tytułem wyjaśnienia - ta wstępna refleksja wzięła się stąd, że ukazała się właśnie płyta formacji Slovian'sky. Dla mniej zorientowanych powiem, że Slovian'sky to jedno z artystycznych wcieleń pilskich muzyków, którym przewodzi Mirosław Nalepa. Znany na przykład z grupy bluesowej Nalepa Band.
      Napisałem „przewodzi", bo dźwięczą mi w uszach słowa jednego ze współtwórców krążka, który opowiadając o pracy nad płytą, w pewnym momencie wypowiada takie oto zdanie: „Przychodzi Mirek i wszystko wie. Wszystko ma poukładane w głowie. Mówi, co mamy robić. Bez entuzjazmu gramy jak chce i okazuje się, że to kawał dobrej muzyki".
      Dopowiem więc, że to płyta autorska. Do wszystkich utworów, zarówno słowa, jak i muzykę, napisał Mirosław Nalepa. I wszystkie kawałki zanurzone są w tradycji muzycznej Słowian, głównie Wschodnich, chwilami Południowych. Zanurzone, czyli to nie są oczywiste motywy konkretnych pieśni, ale ich duch. Jakaś trudna do nazwania suma wysłuchanych wcześniej utworów, przyswojonych motywów literackich. Muzyka na płycie nie czerpie więc ze zbiorów np. Oskara Kolberga. To nie jest również samodzielne odkrywanie nieznanych wcześniej pieśni. Ten duch słowiańszczyzny ma - jak sądzę - swoje źródła we wrażliwości Artysty, która ukształtowana jest świadomością przynależności do pewnego, szerszego niż granice państwa, kręgu tradycji. To wybór tożsamości kulturowej, zapomnianej przez większość współczesnych Polaków. Tam pobrzmiewają bowiem Kresy. Ale jeżeli trwa tęsknota za Kresami, które Mirosławowi Nalepie są rodzinnie bliskie, to ta płyta jest takim odtwarzaniem wielokulturowej Polski. Polski, której nie ma. Za którą się tęskni, którą zna się z rodzinnych opowieści, z literatury, filmu...
      Jaki to jest folk od strony muzycznej? Mam wrażenie, że zespół Slovian'sky pokazuje, że ta tradycja przeczuta artystyczną intuicją jest bardzo współczesna. Że da się ubrać w teraźniejsze instrumentarium i w ten sposób można ją uprzystępnić odbiorcy. A jakie jest to instrumentarium? To nie taki codzienny rockowy zestaw - trzy gitary i perkusja (który - jakby co - lubię),ale jeszcze klawisze, akordeon, flet i harmonia głosów, bo często mamy do czynienia nie tylko ze śpiewem, ale właśnie harmonią..
     Szperacze internetowi mogli usłyszeć niektóre z pieśni pomieszczonych na płycie: Miłosny, Opowieść o Kaziku Jurnym, Za górami, za miastami, Wędrowiec Janko. Inne nie ustępują, ba pozwalają uzupełniać muzyczny pejzaż przeczutej słowiańszczyzny.
     I zupełnie na koniec pewna refleksja: nazwa zespołu pisana jest przez v i igrek. Mam wrażenie, ze dlatego, by powiedzieć słuchaczom, jak bardzo jest ta muzyka europejska. A tytuł, by obejrzeć się wstecz, w przeszłość. By odnaleźć w sobie pamięć tradycji. Tą gdzieś głęboko ukrytą, a przecież obecną.